Zanim zaczniemy krytykować dzisiejsze warunki prowadzenia biznesu, warto przypomnieć jedną rzecz.
Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF), jeśli spojrzeć na skumulowany wzrost PKB w latach 1990–2020, Polska była jedną z najszybciej rosnących gospodarek świata — tuż za Chinami[1].
To nie jest małe osiągnięcie.
Kraj wychodzący z gospodarki centralnie planowanej znalazł się w ścisłej światowej czołówce pod względem tempa wzrostu przez trzy dekady.
To pokazuje jedno:
potencjał polskiej gospodarki był i jest realny.
Co więc się zmieniło?
Dziś coraz częściej słyszę od przedsiębiorców nie o barierze kapitału, ale o barierze systemu.
Nie chodzi o to, że podatki są najwyższe w Europie.
Chodzi o ich konstrukcję i stabilność.
W najnowszym Międzynarodowym Rankingu Konkurencyjności Podatkowej Tax Foundation Polska zajmuje 35. miejsce na 38 krajów OECD[2]. Spadek rok do roku. Najgorszy wynik od lat.
Ranking nie mierzy wysokości stawek.
Mierzy jakość konstrukcji systemu.
Jeden blok faktów
- 🇵🇱 Polska – 35/38 w rankingu konkurencyjności podatkowej OECD[2]
- 📉 Słabe wyniki w PIT, VAT, podatkach majątkowych i międzynarodowych
- ⚡ Energia elektryczna dla wielu odbiorców w okolicach 0,96–1,10 zł/kWh[3]
- 🇨🇳 Chiny – VAT 13%, 9% lub 6% (w zależności od kategorii), preferencyjne 15% CIT dla firm technologicznych i w specjalnych strefach
- ⚙️ Energia dla przemysłu w Chinach istotnie tańsza niż w Polsce (różnice rzędu kilkudziesięciu procent w zależności od sektora)[4]
Nie chodzi o to, że w Chinach jest raj podatkowy.
Chodzi o to, że tam konkurencyjność jest projektowana długoterminowo.
Problemem nie jest stawka. Problemem jest niepewność.
Wysoki podatek można wkalkulować.
Nieprzewidywalności – nie.
W Polsce przedsiębiorca mierzy się z:
- częstymi nowelizacjami,
- zmieniającymi się interpretacjami,
- ulgami, które pojawiają się i znikają,
- ograniczeniami w rozliczaniu strat,
- podatkiem minimalnym,
- rosnącymi kosztami obsługi księgowej i prawnej.
To generuje koszt, który nie jest widoczny w tabeli stawek.
To koszt braku stabilności.
Kontrast z Chinami (bez zachwytu)
Nie twierdzę, że model chiński jest do kopiowania.
To inny system polityczny, inna filozofia państwa.
Ale jest tam jedna rzecz, która powinna dać nam do myślenia:
Długoterminowa konsekwencja w budowaniu przewagi kosztowej i infrastrukturalnej.
Jeżeli państwo traktuje energię jako element strategii przemysłowej, a system podatkowy jako narzędzie wspierania określonych sektorów, to przewaga nie jest przypadkiem.
Jest efektem projektu.
Moja teza
Polska nie przegrywa dlatego, że jest biedniejsza.
Przegrywa dlatego, że system stał się zbyt złożony i niestabilny, by planować w nim rozwój na 10–20 lat.
Jeśli chcemy utrzymać tempo wzrostu, które mieliśmy po 1990 roku, potrzebujemy:
- uproszczenia konstrukcji podatków zamiast mnożenia wyjątków,
- stabilności prawa na kilka lat do przodu,
- przewidywalnej polityki energetycznej,
- mniej zmian w trakcie roku podatkowego.
Inaczej będziemy wspominać trzy dekady wzrostu jako zamknięty rozdział.
A pytanie brzmi:
Czy chcemy wrócić do projektowania konkurencyjności, czy dalej ją komplikować?
Źródła
[1] Dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF), skumulowany wzrost PKB 1990–2020 – Polska w ścisłej czołówce globalnej pod względem tempa wzrostu.
[2] Tax Foundation, International Tax Competitiveness Index 2025 – ranking krajów OECD.
[3] Taryfy energii elektrycznej obowiązujące w Polsce (2025/2026), dane operatorów i URE.
[4] Analizy porównawcze kosztów energii dla przemysłu – dane międzynarodowe (IEA / statystyki branżowe).
Dodaj komentarz